Wiele zacnych, nadzwyczajnych i szanowanych osób – silnie związanych z Lubinem, odeszło w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Dziś, w dniu Wszystkich Świętych, wspominamy sylwetki niektórych z nich.
W najbliższy wtorek minie rok od śmierci znanego lubińskiego polonisty Ludwika Gadzickiego. Charyzmatyczny nauczyciel z dawnego technikum górniczego w Lubinie i zarazem najwierniejszy widz legnickiego teatru, pośmiertnie został patronem tej sceny. Artyści, których przez dziesiątki lat wraz ze swymi uczniami oklaskiwał i podziwiał, podziękowali mu za niespotykaną nigdzie wierność i miłość do ich profesji, nadając miejscu swej pracy imię nadzwyczajnego widza.
Ostatnią premierą, jaką obejrzał Ludwik Gadzicki, była „Orkiestra” – spektakl poświęcony górniczej historii Lubina. Jak na ironię, to zawsze on przyjeżdżał do Legnicy na inauguracje teatralnych widowisk. Jednak na półtora miesiąca przed jego śmiercią, we wrześniu ubiegłego roku, było odwrotnie. To legnicki zespół przybył z premierą do Lubina, do miasta swego najwierniejszego widza.
Charyzmatyczny nauczyciel ze szkoły górniczej w Lubinie wyedukował teatralnie wiele pokoleń swych uczniów. Niezmordowanie przekonywał ich do tej sztuki i czasem niemal siłą woził na widownie polskich scen. Część jego podopiecznych nie zawsze z entuzjazmem podchodziła do profesorskiej pasji. On się jednak nigdy nie zrażał, bo wiedział, że z czasem będą mu wdzięczni za te niestandardowe lekcje.
Ludwik Gadzicki odszedł 6 listopada 2011 roku w wieku 67 lat. Został pochowany na rodzinnym cmentarzu w podwrocławskich Piotrowicach.
***
Na początku tego roku pożegnaliśmy Tadeusza Zastawnika – legendarnego budowniczego Polskiej Miedzi i jej wieloletniego dyrektora naczelnego. Pionier na wieczną szychtę odszedł 20 stycznia, dokładnie na osiem tygodni przed swymi 90 urodzinami.
Wyjątkowo wzruszająco wspominał zmarłego prezes stowarzyszenia Palium Zbigniew Warczewski, który w imieniu lubińskich samorządowców wyraził smutek i głęboki żal po stracie wybitnego człowieka – jak się wyraził – zasłużonego Ojca Polskiej Miedzi.
W pożegnalnym liście prezydent Lubina przypomniał, że odeszła osoba wyjątkowa, pełna charyzmy i odwagi, która także należy do grona honorowych obywateli Lubina. – Dr inż. Tadeusz Zastawnik był człowiekiem, który z determinacją dążył do wytyczonych celów. Swoją wiedzę i bogate doświadczenie potrafił twórczo wykorzystać przyczyniając się do stworzenia jednego z największych i najnowocześniejszych koncernów miedziowych na świecie.
W wywiadzie sprzed 10 lat Tadeusz Zastawnik miał powiedzieć: „Kiedy dziś patrzę na Lubin, to mam w pamięci tę półtoratysięczną miejscowość, jaką był w latach 60-tych. I czuję trochę satysfakcji z tego, co po sobie zostawiam. Najgorzej jest pracować w tych dziedzinach, które się kończą. A ja całe życie miałem szczęście pracować w przemyśle, który się rozwija”.
Tadeusz Zastawnik spoczął w starej części warszawskich Powązek, obok żony, która zmarła miesiąc przed nim. Pioniera żegnali m.in. prezes KGHM wraz z pracownikami miedziowej spółki, przedstawiciele lubińskich instytucji publicznych. Nie mogło zabraknąć pocztów sztandarowych, górniczej orkiestry z ZG Lubin, przedstawicieli władz miasta i lubińskich działaczy społecznych.
***
Także w styczniu odszedł nagle były prezes lubińskich Interferii Waldemar Czechowski-Jamroziński. Wieczorem, 28 stycznia, stracił przytomność na widowni legnickiego Teatru im. Modrzejewskiej na początku premierowego spektaklu.
Pierwszej pomocy udzielił mu aktor Mateusz Krzyk. Następnie reanimację podjęła ekipa pogotowia ratunkowego. Pomimo wysiłków specjalistów, nie udało się uratować życia wiernego widza legnickiej sceny im. Ludwika Gadzickiego.
Waldemar Czechowski-Jamroziński zastąpił w fotelu prezesa Interferii Mirosława Gojdzia. Po odejściu z turystyczno-hotelarskiej spółki pracował w Warszawie. Stale pojawiał się w Legnicy, gdzie miał swój dom i rodzinę.
Waldemar Czechowski-Jamroziński był absolwentem wydziału filologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego (1984). Zajmował funkcje kierownicze m.in. w Impelu, Demos Polska, Ernst & Young. Ponadto był pracownikiem naukowym na Uniwersytecie Wrocławskim i Wyższej Szkole Zarządzania – The Polish Open University.
Został pochowany na legnickim cmentarzu komunalnym. Miał niespełna 53 lata.
***
Ta śmierć wstrząsnęła miastem. 19 maja została pokonana przez białaczkę młodziutka Kinga Resiak. Uczennica II Liceum Ogólnokształcącego w Lubinie zmarła w legnickim szpitalu. Miesiąc wcześniej usłyszała od lekarzy miażdżącą diagnozę. Nie poddała się. Była zdecydowana walczyć o życie i zdrowie. Pełna optymizmu przystąpiła nawet do rozszerzonej matury, którą zdawała w szpitalnym łóżku. Kibicował jej cały personel i pacjenci.
Przed każdym egzaminem, lekarz oceniał czy Kinga jest w stanie do niego podejść. 18-latce udało się napisać podstawę, czyli matematykę i angielski (na obydwu poziomach) oraz polski w zakresie podstawowym. Niestety, w czwartek stan Kingi znacznie się pogorszył. Osłabiony terapią organizm przegrał walkę dwa dni później.
Od końca kwietnia rówieśnicy ofiarnie oddawali krew dla nastolatki. Po wielu apelach, pojawiających się na znanych portalach społecznościowych, bardzo szybko udało się zebrać wystarczającą ilość życiodajnego płynu. Zbiórka miała zostać wznowiona pod koniec maja…
– Gdy wiatr porywa liście z drzewa jesienią, kiedy ogień spala spróchniałe drzewo – nikt się nie dziwi. To naturalne. Co, jeśli wicher porywa liście w środku wiosny? Co, jeśli płomień atakuje drzewo, kiedy to dopiero zaczyna rozkwitać? – pytał ksiądz podczas mszy świętej w intencji zmarłej Kingi Resiak. W pogrzebie młodziutkiej lubinianki wzięło udział kilkaset osób. Mały kościół w centrum Lubina nie był w stanie pomieścić wszystkich żałobników.
– Każda śmierć, a szczególnie, gdy umiera młoda osoba, jest okazją do chwili refleksji nad własnym życiem – zwracał uwagę ks. Piotr Dziubczyński, prezes klubu Amico Lubin, w którym Kinga trenowała siatkówkę. Tych bolesnych słów słuchali licznie zgromadzeni znajomi, sąsiedzi, nauczyciele, sportowcy…
Po wzruszającym nabożeństwie kondukt żałobny ruszył w kierunku cmentarza komunalnego w Oborze. W ostatnią drogę 18-letniej Kingi.
***
W lipcu po długiej i ciężkiej chorobie, w wieku 41 lat, zmarł Tomasz „Kuba” Jaskuła. Od początku swojej pracy zawodowej, jako operator kamery, związany był z lubińską telewizją TVL Odra.
Następnie pracował przy dużych produkcjach telewizyjnych, takich jak „M jak miłość” czy ostatnio „Galeria”. Ponadto był operatorem kamery przy serialu „Czas honoru”. – Z czego był najbardziej dumny – wspominają jego przyjaciele.
Choroba przyszła nagle. Długo z nią walczył. Niestety, nie udało się. Operator spoczął na cmentarzu w Raszowej pod Lubinem.
***
Na początku sierpnia, w wieku 72 lat zmarł wieloletni duszpasterz parafii pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Lubinie, ks. Andrzej Jakubiak.
– Ks. Andrzej miał wielkie poczucie humoru, emanował ciepłem i radością życia. Bardzo lubił ludzi, miał świetny kontakt z młodzieżą. Był również wspaniałym spowiednikiem, który potrafił poradzić i pocieszyć – tak na oficjalnej stronie parafii wspominała zmarłego duszpasterza jedna z parafianek.
Ktoś inny dodawał: – Był super księdzem. Zawsze była długa kolejka do Niego. Ale to właśnie dzięki temu, że był „normalny” – tzn. potrafił wysłuchać człowieka i z sensem poradzić. Będzie nam Go bardzo brakować…
Pracował w wielu polskich parafiach. Do Lubina po raz pierwszy trafił na początku lat 70. Wówczas przez kilka lat był duszpasterzem, katechetą i opiekunem LSO w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa.
W tej samej parafii pojawił się ponownie w połowie poprzedniej dekady, skąd po roku pracy (w listopadzie 2006 roku) przeniósł się z tzw. małego kościoła. W kościele pw. Matki Boskiej Częstochowskiej pracował do końca swej posługi.
Jak informował portal salezjanie.pl, duchowny urodził się 15 października 1940 roku w podpoznańskim Niepruszewie. Śluby zakonne przyjął 54 lata temu. Posługę kapłańską pełnił przez 42 lata. Był współbratem z Inspektorii pw. św. Jana Bosko. Zmarł 6 sierpnia w Lubinie. W święto Przemienienia Pańskiego.
***
W pierwszych dniach września dyrekcja i pracownicy Zespołu Szkół nr 3 w Lubinie z głębokim żalem poinformowali, że 2 września 2012 roku – po długiej chorobie – odeszła wieloletnia dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 w Lubinie, Danuta Pastuchowa.
Zmarła była zasłużonym pracownikiem lubińskiej oświaty, nauczycielem języka polskiego, wychowawcą wielu pokoleń lubinian. Została pochowana na nowym Cmentarzu Komunalnym w Lubinie przy ulicy Zacisze.
***
W ostatnich dniach września zmarł Piotr Bielawski, były dyrektor departamentu public relations w KGHM i zarazem rzecznik prasowy Polskiej Miedzi. Odpowiadał również za kontakty z mediami w Telefonii Dialog. Był synem znanego lubińskiego ortopedy, profesora Janusza Bielawskiego.
Jadwiga Chmielowska wspomina znanego działacza „Solidarności”: – „Zawsze żył na serio. Nie szedł na łatwiznę. Nie godził się na bycie figurantem. Miał z tego powodu wiele problemów. Zwalniano go z pracy, gdyż nie w cenie są ludzie niezależni – mający własne zdanie. Niestety nie udało się przyjaciołom znaleźć pracy dla Piotra Bielawskiego. Okazało się, że w III RP tacy ludzie są niepotrzebni. To był na prawdę twardy facet. Nie dał się komunie, wykończyła go III RP”.
Z kolei we wspomnieniu Piotra Załuskiego czytamy: – „Bielawka, Nuter, doktor Bielawski. Dla grona znajomych i przyjaciół zawsze był tym samym niepokornym, niełatwym i błyskotliwie inteligentnym indywidualistą z ogromnym poczuciem humoru. Ta mieszanina cech nie zawsze ułatwiała mu życie. Swoje poglądy – polityczne czy obyczajowe – zawsze głosił z rodzajem wyniosłości, która wielu mogła drażnić, i najczęściej drażniła. Ale i w tym był zawsze jakiś świadomy, autorski zamysł. Potrafił świetnie mówić i podkreślać logikę swego wywodu. W końcu nieprzypadkowo pełnił przez czas jakiś funkcję rzecznika prasowego KGHM-u i specjalizował się w zagadnieniach komunikacji społecznej i public relations. Na dziennikarstwie uniwersyteckim prowadził zajęcia ze studentami, później pracował w Dolnośląskiej Szkole Wyższej”.
Piotr Bielawski spoczął na cmentarzu przy ul. Bujwida we Wrocławiu. Miał 61 lat.
***
Zaledwie trzy dni temu, 29 października, o bolesnej stracie poinformowali pracownicy I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Lubinie. Po ciężkiej chorobie, szkolne mury opuściła na zawsze wieloletnia nauczycielka historii i przedsiębiorczości Jolanta Świetlik.
Jak informują pracownicy szkoły, 57-latka pracowała w I LO od 1991 roku. Przez 21 lat, kilkanaście razy otrzymała wychowawstwo. Początkowo uczyła tylko historii. Kilka lat później otrzymała uprawnienia do prowadzenia zajęć z przedsiębiorczości.
Nauczycielka rozchorowała się w sierpniu tego roku. Wówczas przeszła na zwolnienie chorobowe. Z relacji pracowników szkoły wynika, że nic nie wskazywało na takie zakończenie. – Byliśmy pewni, że wszystko się ułoży. Jola była bardzo silna – przyznają zgodnie.
Pogrzeb Jolanty Świetlik odbędzie się w najbliższą sobotę (3 listopada) o godz. 12 na cmentarzu w Oborze.





