– Jakie bestialstwo? Przecież ja bym mojej Norki w życiu nie skrzywdził – zapewnia Józef Stec, właściciel suczki cocker spaniela, która tydzień temu samotnie spędziła noc, przywiązana do jednej z barierek pod domem towarowym. Zwierzę, jak się okazuje, nie zostało porzucone, tylko uciekło wystraszone przez samochód.
Mężczyzna, wstrząśnięty tekstem „Bestialstwo pod domem towarowym”, który ukazał się w ostatnim wydaniu „Wiadomości Lubińskich”, przyszedł do naszej redakcji. Lubinianin zgodził się opowiedzieć historię, która w zeszłym tygodniu poruszyła Czytelników gazety i portalu.
![]()
– Razem z Norą wracaliśmy z działki. Ja jechałem na rowerze, ona biegła obok. Nagle w suczkę uderzył samochód – opowiada lubinianin. Wystraszonemu zwierzęciu co prawda nic się nie stało, jednak w popłochu pobiegło przed siebie.
Nory szukała cała rodzina. – Ja z córką jeździłem po całym mieście. Mieszkamy przy ulicy Traugutta. W życiu bym się nie spodziewał, że spanielka mogłaby uciec aż pod dom towarowy – przyznaje mężczyzna.
Tam suczką prawdopodobnie zajęli się klienci straganów. – Któryś z nich musiał przywiązać Norę do barierki. Na pewno myśleli, że właściciel jest w sklepie. No i tam biedaczka spędziła całą noc – zauważa Józef Stec.
Nazajutrz do pana Józefa zadzwoniła córka, która oznajmiła, że zdjęcie Nory jest w internecie. – Przeczytałem artykuł i pojechałem do lecznicy Animvet, gdzie przebywało zwierzę. Weterynarz od razu wezwał straż miejską. Dostałem 100 zł mandatu. Kolejnych 400 zł musiałem zapłacić lekarzowi za opiekę nad Norą. Ale ważne, że wróciła do mnie – opowiada lubinianin.





