– Są wszędzie. Na ścianach domów, przez otwarte okna wlatują do środka, a kiedy dłużej posiedzi się na dworze – wplątują się we włosy – nasi Czytelnicy narzekają na plagę biedronek, która pojawiła się w naszym powiecie. Jak się okazuje, problem z tymi owadami ma wiele regionów Polski.
– Najgorzej, kiedy zostawi się na dworze schnące pranie. Trzeba być ostrożnym bo zostawiają na ubraniach trudne do usunięcia żółte plamki – ostrzega jeden z mieszkańców gminy wiejskiej Lubin.
Skąd ta inwazja? – Wpływ na to mają przede wszystkim warunki pogodowe – tłumaczy nasz zaprzyjaźniony przyrodnik Jerzy Kucharski. – Jest ciepło, dlatego i zwierzęta szukają tego ciepła. Nie ma ich rano, kiedy jest wilgotno, ale w dzień szukają jasnych i nasłonecznionych miejsc, żeby się osuszyć – wyjaśnia.
Ponadto biedronki są teraz tak bardzo widoczne, bo szukają miejsca do przezimowania. Ale już niedługo. – Za kilka dni się ochłodzi, więc i biedronki się pochowają – wyjaśnia przyrodnik.
Jednocześnie Jerzy Kucharski zapewnia, że nie ma powodów do obaw. – Biedronki są niegroźne. Może trochę uciążliwe, ale szkody nam nie wyrządzą. I na pewno są lepsze, niż komarzyce – podsumowuje.
Referat środowiska starostwa powiatowego nie miał żadnych oficjalnych skarg mieszkańców w tej sprawie. Ale jego pracownicy przyznają, że także mają już dość tych owadów.





