– Ludziom przeszkadzają psie odchody, a tymczasem sami dobijają nasze środowisko! To chyba nie jest normalne – to komentarz jednego z lubinian do sytuacji, jaką napotkał podczas spaceru. Na drodze zamiast zieleni… wyrosła przed nim hałda śmieci.
Lubinianin szedł akurat drogą gruntową z Obory do Krzeczyna Wielkiego, kiedy odkrył dzikie wysypisko śmieci. – Straż miejska prowadzi nagonkę na właścicieli psów i walających się psich odchodów w mieście, tymczasem wyrzucanie śmieci do lasu czy na polne drogi, to moim zdaniem groźniejszy dla środowiska problem – zauważa nasz Czytelnik.
![]()
Mężczyzna jest oburzony zachowaniem mieszkańców. – Jak to jest możliwe, że w XXI wieku ludzie zachowują się w ten sposób? Czy na wysypisku w Lubinie już nie ma miejsca na śmieci, że trzeba je wyrzucać wprost na łono natury? Rozumiem, że teren ten już nie jest pod jurysdykcją miasta, ale ktoś z tym powinien zrobić porządek?
Gmina wiejska Lubin bezradnie rozkłada ręce. – Jedyne co możemy zrobić to apelować do mieszkańców, by zaprzestali zaśmiecania środowiska – tłumaczy Janusz Łucki, – W niektórych miejscach zamontowaliśmy też monitoring i jeśli udaje nam się dotrzeć do osób zaśmiecających gminę, muszą się one liczyć z mandatami – dodaje.
I wiele razy mieszkańcy zostali już ukarani. Dzięki temu dzikich wysypisk jest już coraz mniej. – Ale ten przypadek pokazuje, że problem wciąż istnieje. Dlatego raz jeszcze zwracamy się do mieszkańców, by śmieci wyrzucali do kontenerów – podsumowuje Janusz Łucki.





