Więzienie na balkonie (AKTUALIZACJA)

29

Przez blisko dwa miesiące była w bestialskich warunkach przetrzymywana na balkonie jednego z mieszkań w rynku. Gdy wycieńczona suczka bernardyna zaczęła zachowywać się zbyt głośno, zainteresowali się nią sąsiedzi. Zaniedbane zwierzę uwolniono dopiero wczorajszej nocy. Sprawę bada policja.

– Chyba chcieli zagłodzić tego psa na śmierć. Ci ludzie zamknęli psiaka na balkonie, gdy odebrano im dzieci. Takie katowanie mi się w głowie nie mieści. W pewnym momencie sami zaczęliśmy rzucać temu bernardynowi jedzenie na balkon. Szkoda psiny – opowiada jeden z sąsiadów. – To jest patologia, co się tam wyprawia. Wizyty policji w tym mieszkaniu to norma – dodaje mężczyzna.

Sprawą od razu zainteresowali się przedstawiciele Fundacji dla Zwierząt „Podaj łapę” i Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami. – O całej sytuacji powiadomiliśmy wczorajszego wieczoru policję i straż pożarną – mówi pracownik fundacji.

Po godz. 23 pożarnikom, przy pomocy drabiny mechanicznej, udało się wydostać psa z balkonu. – Zwierzę od dłuższego czasu było przetrzymywane w tym miejscu – potwierdza dyżurny operacyjny lubińskiej straży pożarnej.

Suczka obecnie przebywa w domu tymczasowym Fundacji „Podaj łapę”. – Jest bardzo wycieńczona i wychudzona. Na balkonie znajdował się sam mocz, więc najprawdopodobniej psina przez te kilkanaście dni jadła swoje odchody – przyznaje jeden z pracowników fundacji. – Teraz piesek czuje się lepiej. Dużo je i pije. Wszystko powinno być dobrze – dodaje.

Teraz sprawę bada policja. – Musimy ustalić, czy doszło do zaniedbania – tłumaczy aspirant sztabowy Jan Pociecha, rzecznik lubińskiej policji.


POWIĄZANE ARTYKUŁY