Pomysłowość lubinian nie zna granic. Nasi Czytelnicy podsyłają nam kolejne zdjęcia obrazujące, jak mieszkańcy radzą sobie ze śniegiem i możliwościami zaparkowania samochodu. Tym razem lubinianin z ulicy Wierzbowej postawił na … skrzyżowane miotły.
Najpierw suszarka na bieliznę z wywieszoną rezerwacją, teraz dwie miotły wbite w karton – każdy orze jak może. Ważne, aby po powrocie z pracy było gdzie zaparkować samochód. Przez wiele dni problemem były bowiem zalegające hałdy śniegu, a potem błoto pośniegowe.
Na szczęście sytuacja powoli wraca do normy, zatem nowatorskie pomysły na wolne miejsce parkingowe nie będą już potrzebne. Służby miejskie robią co mogą, aby mieszkańcy sprawnie mogli poruszać się po drogach i chodnikach.
– Od niedzieli nieustannie przez 24 godziny na dobę prowadzimy akcję polegającą na odgarnianiu zalegającego śniegu i wywożeniu go na obrzeża miasta – wyjaśnia Krzysztof Kubiak, prezes MPO. – Śnieg jest spychany w miejsca, gdzie można zbierać większe hałdy, ładowany przez koparki, a potem wywożony poza tereny zabudowane – dodaje.
Przez całą dobę na ulicach pracuje łącznie około 80 pracowników spółki. Zbierają śnieg zalegający na skrzyżowaniach, ulicach, wąskich uliczkach, terenach wokół bloków i domków jednorodzinnych. Służby oczyszczające miasto usuwają też śnieg z parkingów, nawet spod zaparkowanych samochodów.
– Koordynacja tej akcji wymaga od nas dużo wysiłku, musimy dotrzeć do wszystkich zaśnieżonych miejsc. Pracujemy zarówno w newralgicznych punktach miasta, jak i na poszczególnych osiedlach. Dziś lub jutro wspólnie z urzędem miejskim podejmiemy decyzję, do kiedy potrwa ta akcja – uzupełnia prezes.
Przez kilka dni pracownicy MPO wywieźli już tysiące ton śniegu. Trafia on na tereny wyznaczone przez urząd miejski, tak, aby w przypadku nagłej odwilży, miasto nie zostało zalane, np. na tereny niezabudowane za ulicą Fredry, tereny niedaleko ulicy Legnickiej czy Zalew Małomicki.
Warto dodać też, że pomimo narzekań wielu mieszkańców, praca służb miejskich zasługuje na pochwałę. Warto przyjrzeć się choćby sąsiadującej Legnicy, gdzie jak relacjonują mieszkańcy – nadal nie da się chodzić i po kolana brnie się w błocie pośniegowym.