Spędzili praktyki pod palmami

Już wiedzą, jak wyglądają życie i praca w innym kraju. Zobaczyli miejsca znane z filmowych kadrów, zawarli nowe przyjaźnie. Mają motywację do dalszej nauki i zgodnie twierdzą, że zagraniczne praktyki zawodowe to dobra zabawa i inwestycja w przyszłość.

Od czterech lat lubiński Zespół Szkół nr 2 im. Jana Wyżykowskiego umożliwia swoim uczniom wyjazd na zagraniczne praktyki zawodów, dzięki czemu młodzież miała okazję zwiedzić Portugalię, Włochy, a nawet Maltę. W tym roku przyszli technicy hotelarstwa, logistyki, żywienia i usług gastronomicznych, obsługi turystycznej i ekonomiści spędzili trzy tygodnie na Malcie i we Włoszech. Teraz przyszedł czas na wręczenie certyfikatów i podsumowanie projektu.

– Takie programy są bardzo wymagające, ale na pewno warto. Korzystają i uczniowie, i nauczyciele, którzy w szkole nie mają takiej okazji zżyć się z uczniami, poznać ich lepiej – mówi Ewa Waśniewska, opiekunka „włoskiej” grupy. – Widać, że pobyt zagranicą uczniów zmienia, po powrocie mają więcej zapału, pomysłów, chcą wprowadzać zmiany, czasami chcą, żeby u nas było bardziej tak jak tam. I nawet jeśli ten zapał w końcu mija, to zawsze coś z tego doświadczenia zostaje. Poza tym dla wielu to jedyna okazja wyjechać na tak długo, zamieszkać w innym kraju, korzystać z komunikacji publicznej, restauracji, żyć życiem innego miasta – mówi Waśniewska.

Paulina, przyszły technik obsługi turystycznej, razem z dziesięcioosobową grupą wyjechała na Maltę.

– W pierwszej klasie nie liczyłam na wyjazd, w drugiej bardziej się postarałam i udało się – mówi Paulina. – Najbardziej podobało mi się, że ludzie tam są inni, weselsi, uśmiechnięci. Były małe problemy z komunikacją, bo akurat nie jestem najlepsza z angielskiego, ale miałam wsparcie reszty grupy. Z każdej klasy pojechały dwie osoby i mimo że wydawałoby się, że jesteśmy z różnych światów, to bardzo się zżyliśmy, zintegrowaliśmy. Najlepiej zapamiętam nasze wspólne posiłki, bo gotowaliśmy razem, zawsze siadaliśmy wieczorem i opowiadaliśmy sobie swój dzień. To było niesamowite, jak mała rodzina – opowiada.

Żeby wyjechać, nie trzeba mówić po angielsku bardzo dobrze, liczą się chęci i zapał. Przed wyjazdem wszyscy przechodzą szkolenia językowe, a ci, którzy potrzebują, mogą otrzymać dodatkowe wsparcie. Angielski jest potrzebny zwłaszcza w hotelarstwie i turystyce, uczniowie praktykują w czterogwiazdkowych hotelach. Ale już ekonomiści, którzy jadą np. do Włoch, będą pracować z fakturami napisanymi po włosku, dlatego przed wyjazdem uczą się podstaw włoskiego.

– Takie praktyki bardzo pomagają w zdobyciu pierwszych doświadczeń, w nabraniu pewności językowej, pokazują, jak można żyć w innym kraju. Ale to też duża odpowiedzialność dla szkoły, żeby wysłać tam młodzież odpowiedzialną, taką która umie się zachować i zna język na tyle, żeby rozumieć co się dookoła dzieje – mówi Marek Prokopowicz, koordynator projektów europejskich. – Można powiedzieć, że wyjeżdżają ci najlepsi, bo to oni mogą najwięcej skorzystać z takiego wyjazdu. Ale każdy ma szansę na zagraniczne praktyki i uczniowie z pierwszego rocznika wiedzą o tym, mogą się o to starać. Przy rekrutacji patrzymy na oceny, znajomość języka, opinię wychowawcy. Sam wyjazd to rodzaj nagrody i motywacja do nauki – mówi koordynator.

Praktyki finansuje w całości Unia Europejska w ramach programu Wiedza, Edukacja, Rozwój. Uczniowie mają zagwarantowane mieszkanie, wyżywienie, szkolenia językowe i program kulturalny.

– Na Malcie byliśmy oprowadzani przez jednego ze znanych maltańskich aktorów, który pokazywał wyspę od strony produkcji filmowych, zaprowadził uczniów w miejsca, gdzie kręcono filmy m.in. z Bradem Pittem i Angeliną Jolie, żeby oni sami mogli się poczuć jak wielcy aktorzy. To zupełnie inna forma zwiedzania, z odniesieniem do dzisiejszych czasów – opowiada Prokopowicz.

W przyszłym roku ZS nr 2 także wyśle swoich uczniów na praktyki, tym razem czterotygodniowe.

Dodaj komentarz

Trwa ładowanie komentarzy. Prosimy o cierpliwość
wpDiscuz