Na tropie fałszerzy miodu

Lipowy, gryczany, manuka – rodzajów miodu na polskim rynku jest wiele, ale sprawdzenie, czy kupujemy miód dobrej jakości, jest znacznie trudniejsze niż wybranie tego ulubionego. Kilka miesięcy temu Inspekcja Handlowa zbadała 269 partii miodu. Do 48 z nich miała zastrzeżenia. 

Fot. Pixabay

W większości przypadków zastrzeżenia kontrolerów wywołało błędne oznakowanie. 15 proc. próbek miodu było zdaniem IH niskiej jakości. Badania w laboratorium wykazały, że niektóre miody miały niższą zawartość głównego pyłku, od którego miód bierze swoją nazwę, niż wymagają przepisy. Na przykład w miodzie lipowym zawartość pyłku przewodniego lipy wynosiła od 1,9 do 7,7 proc., a powinna wynosić conajmniej 20 proc. Z kolei w miodzie gryczanym zawartość pyłku przewodniego gryki wynosiła od 23,8 do 35,5 proc, a powinna wynosić minimum 45 proc. Podobnie było w niektórych próbkach miodów mniszkowych, akacjowych i pochodzącego z Nowej Zelandii miodu manuka.

W kilku partiach miodu (gryczanego, wielokwiatowego i manuka) inspektorzy stwierdzili wyższą niż dopuszczalna zawartość HMF. Jest to związek chemiczny, który powstaje stopniowo w miodzie podczas przechowywania, zwłaszcza w podwyższonej temperaturze oraz świetle słonecznym. Jego zawartość jest wskaźnikiem jakości miodu – im niższa, tym miód lepszej jakości. Ponadto w smaku miodu akacjowego był wyraźnie wyczuwalny syrop cukrowy, co nie jest typowe dla miodu.

Nieprawidłowo oznakowane opakowania miodu nie zawierały daty trwałości, adresu producenta, informacji o ilości miodu. Niektóre z nich wprowadzały klienta w błąd co do miejsca pochodzenia miodu – na opakowaniu był napis „z Prowansji”, a w rzeczywistości produkt pochodził z Hiszpanii. Zdarzało się też, że producent nie podawał pełnej nazwy i odmiany miodu.

Fot. Pixabay

– W wyniku kontroli Inspekcja Handlowa skierowała w sumie 18 informacji do właściwych organów nadzoru sanitarnego lub weterynaryjnego  oraz wojewódzkich inspektoratów jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych – informuje Dariusz Łomowski z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. – Prezes UOKiK wydał osiem decyzji o wymierzeniu kar pieniężnych o łącznej wartości 6,9 tys. zł za wprowadzenie do obrotu wyrobów nieodpowiadających jakości handlowej, w tym jedną decyzję z uwagi na zafałszowanie polegające na zaniżeniu zawartości netto w dwóch opakowaniach miodu.

UOKiK przygotował porady dla konsumentów, którzy chcieliby mieć pewność, że kupują miód dobrej jakości:

  • Kupuj miód ze znanego źródła. Szukaj na opakowaniu nazwy i adresu producenta – wiesz wtedy, kto odpowiada za jego jakość.
  • Koszt wyprodukowania 1 kg miodu w Polsce w zależności od typu pasieki wynosi od kilkunastu do około 20 zł. Jeśli miód jest o wiele tańszy, może być importowany lub gorszej jakości.
  • Nawet jeśli miód sprzedaje polski dystrybutor, nie oznacza to, że pochodzi on z Polski – dokładnie czytaj etykietę!
  • Naturalny miód krystalizuje się już kilka miesięcy po zbiorze. Jesienią prawie każdy miód powinien być już częściowo skrystalizowany. Jeśli tak nie jest, możliwe, że sprzedawca go podgrzał i zlał ponownie – miód traci wtedy swoje właściwości.
  • Na opakowaniach często widujemy napis: „Mieszanka miodów pochodzących z UE i niepochodzących z UE”. W takim słoiku może być duża ilość miodu z krajów azjatyckich, zawierającego antybiotyki czy substancje, których stosowanie jest tam dozwolone, a w krajach UE zabronione.
  • Miód sztuczny od naturalnego można odróżnić na kilka sposobów: sztuczny miód w zimnej wodzie od razu zacznie się rozpuszczać, prawdziwy osiądzie na dnie szklanki; prawdziwy miód lany z łyżeczki na talerz utworzy stożek, sztuczny rozleje się od razu, nie tworząc stożka.

W 2017 roku produkcja miodu w Polsce wyniosła ponad 15 tysięcy ton. Mniej więcej drugie tyle pochodziło z zagranicy, głównie z Unii Europejskiej.

źródło: materiały prasowe

Dodaj komentarz

Trwa ładowanie komentarzy. Prosimy o cierpliwość
wpDiscuz