Niewiele udaje się ostatnio zrobić władzom gminy Lubin. Większość w radzie gminy Lubin mają przeciwnicy wójta Tadeusza Kielana, przez co kolejne projekty są przez nich odrzucane lub praca nad nimi jest odraczana na kolejne tygodnie. – Widać, że interesy polityczne biorą górę nad dobrem gminy – mówi Norbert Grabowski, radny z gminy Lubin. Wczorajsza sesja była tego najlepszym przykładem.
Ostatnią sesję w trybie pilnym zwołał wójt Tadeusz Kielan. Jednym z projektów oddawanych pod obrady radnych była uchwała w sprawie likwidacji Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół Gminy Lubin w Księginicach.
– Przede wszystkim chodzi o oszczędności, przeniesienie kompetencji do szkół, urzędu gminy i GOPS-u. Pozwoli to koszty w skali roku ograniczyć o około 300 tys. zł. Poprawi to również komfort pracy – mówi maja Grohman, rzecznik wójta Tadeusza Kielana. – Dotychczas dyrekcje szkół musiały się kontaktować z ZEASZ-em. To osobna instytucja, osobny budynek, który trzeba było utrzymywać. Teraz to wszystko będzie w szkołach. Część osób znajdzie zatrudnienie w szkołach, jeśli będzie miało odpowiednie ku temu przygotowanie – zaznacza.
![]()
Radni otrzymali projekt uchwały w ubiegłym tygodniu. Na sesji jednak zamiast poddać kwestię pod głosowanie, radna Barbara Skórzewska złożyła wniosek, by projekt uchwały skierować jeszcze raz pod obrady komisji oświaty.
Problem w tym, że rada – jak tłumaczył mecenas Marian Tarnawski – tym razem nie miała prawa zmienić porządku obrad. – Gdyby to był tryb zwykły, nie byłoby żadnego problemu. Natomiast w tym trybie, gdy sesja w trybie pilnym zwołana jest przez wójta, nie ma możliwości zmiany porządku obrad, w taki sposób, że państwo przekazujecie uchwałę ponownie do komisji – zaznacza mecenas Tarnawski.
Mimo wszystko większość radnych zadecydowała o przyjęciu wniosku Barbary Skórzewskiej i projekt wycofano z porządku obrad.
![]()
– Myślę, że wojewoda zajmie w tej sprawie stanowisko i nam może uchylić to, jeśli źle postąpiliśmy. A jeśli dobrze, to pozostanie tak, jak jest – komentuje Roman Komarnicki, przewodniczący rady gminy.
Radni popierający Tadeusza Kielana mają już dość sytuacji, w której interes polityczny większości, paraliżuje pracę rady. – To interesy polityczne, które nie są w żadnym wypadku dobre dla naszej gminy – podkreśla radny Norbert Grabowski.
Podobny scenariusz odbywa się przy większości projektów uchwał, przez co każda sesja rady gminy wydłuża się do granic możliwości. Jeden punkt radni omawiają nawet kilkadziesiąt minut, a większość z pomysłów wójta jest odraczana lub odrzucana. http://youtu.be/vKhQ9DXbFvI





