Zbierają pieniądze na odbudowę Euforii

10426

– Sama prowadziłam kiedyś biznes i wiem, czym to pachnie. Mam świadomość, jak wielka tragedia spotkała tych ludzi i mimo tego, że nie jestem żadną imprezowiczką, a w tym lokalu byłam ze 3 lub 4 razy w życiu, to po prostu pękło mi serce – wyznaje Tola Jesionkowska, która zorganizowała zbiórkę pieniędzy na odbudowę spalonego klubu Euforia w Lubinie. Jej zdaniem w takich sytuacjach jak ta, mieszkańcy powinni się lokalnie solidaryzować.

Wnętrze lokalu po ostatnim pożarze

Przypomnijmy, że do drugiego już podpalenia (pierwsze miało miejsce w styczniu) klubu Euforia doszło w nocy z poniedziałku na wtorek. Pisaliśmy o tym tutaj. Straty wstępnie oszacowano na 200 tys. złotych, ale już teraz wiadomo, że to nie wystarczy na pokrycie wszystkich kosztów.

– Tak naprawdę z dymem poszło całe wyposażenie. Spaliło się nagłośnienie, oświetlenie, loże, krzesła, stoliki itd.– wylicza Adam Pisarski, właściciel Euforii. – Koszt samego oświetlenia i nagłośnienia to minimum 80 tys. zł, a kolejne 100 tys. zł to oczyszczenie z sadzy, które wykonuje specjalistyczna firma. Te 200 tys. zł to jest takie minimum – dodaje.

Pomóc właścicielom klubu postanowiła Tola Jesionkowska, zakładając na portalu zrzutka.pl zbiórkę na odbudowę lokalu. Kobieta liczy na wparcie mieszkańców.

– Przez jakichś pseudogangsterów ci ludzie stracili dorobek życia. Zostali bez lokalu, nie mają dochodu i przychodu, a muszą dalej płacić pensje pracownikom, których zatrudniają. Muszą płacić za towar, za czynsz, za wszystko. Nagle generują im się potężne koszty, a nie mają żadnych przychodów – mówi lubinianka.

Wnętrze lokalu przed pożarem

Kobieta zdaje sobie sprawę, że obecnie organizowanych jest mnóstwo rozmaitych zbiórek, ale w takich sytuacjach mieszkańcy powinni dbać o siebie i wspierać się lokalnie. – To, o co ja proszę lubinian, to, żeby każdy wpłacił tę symboliczną dyszkę, czyli tyle, ile kosztował wstęp do lokalu. Właścicielom natomiast życzę dużo siły do walki o swoje marzenia – dodaje Tola Jesionkowska.

Lokal wprawdzie był ubezpieczony, ale to wcale nie oznacza, że finansowe kłopoty jego właściciela szybko zostaną rozwiązane. – Do tej pory nie zostało jeszcze rozliczone oczyszczenie z sadzy po pierwszym pożarze z początku roku – mówi Adam Pisarski, który dziś nie jest w stanie podać nawet prawdopodobnego terminu ponownego otwarcia Euforii. – Ciężko powiedzieć. Dopiero trzeba dokładnie określić, co tak naprawdę jest do zrobienia. Muszą przyjechać dekarze, bo dach został też mocno uszkodzony. Podczas akcji strażacy ściągali dachówki i gasili też z góry – tłumaczy właściciel.

Zbiórka potrwa jeszcze przez 54 dni. Można ją wesprzeć tutaj.

Trwa ładowanie komentarzy. Prosimy o cierpliwość