Sukces braci Ławickich podczas Enea Ironman 70.3

Piotr i Marcin Ławiccy udali się do Gdyni, gdzie brali udział w jednych z najważniejszych imprez w sezonie. Młodszy triathlonista wystartował w Enea Ironman 70.3 w sprincie, natomiast Marcin stanął na linii startu podczas mistrzostw Polski na dystansie średnim. Obaj zakończyli zawody ze znakomitym rezultatem.

Fot. Archiwum zawodnika

Piotr Ławicki w sprincie okazał się najlepszy i przeciął linię mety jako pierwszy. – Zwycięstwo w Gdyni jest dla mnie bardzo ważne, zwłaszcza że od początku rywalizacji nie czułem się najlepiej, to nie był mój dzień, bardziej walczyłem głową niż ciałem i to pozwoliło mi wygrać. Po rowerze traciłem aż trzy minuty do lidera, więc musiałem dać z siebie wszystko, aby odrobić i dopiero na pięćset metrów przed metą objąłem prowadzenie. Zawsze stałem w Gdyni na podium, ale wygrałem po raz pierwszy. To dla mnie bardzo ważny sukces – komentuje Piotr Ławicki.

Marcin Ławicki wystartował na Mistrzostwach Polski na dystansie średnim (1.9 – 90 – 21km) w elicie. Lubinianin zajął tam 10. miejsce w Open rywalizując z obcokrajowcami i 3. miejsce wśród Polaków. Wygrał Tomasz Brembor – GVT, drugi był Maciej Chmura także GVT.

– Wyścig bardzo ciężki. Po pływaniu miałem około jednej minuty straty do czołówki. Musiałem gonić na rowerze. Na tym etapie bardzo dużo się działo. Dwa razy uciekałem czołówce, dużo ryzykowałem. Końcowa ucieczka się udała i ostatnie dziesięć kilometrów jechałem już samotnie. Na bieg ruszyłem jako szósty zawodnik elity. Czołówka zagraniczna poza zasięgiem. Wiedziałem, że mam medal, kwestia była tylko jakiego koloru. Prowadziłem 3/4 biegu (wśród Polaków, przyp. red.). Później zaczęły się problemy. Zacząłem odczuwać mocny rower. Ostatecznie zdobyłem brązowy medal – mówi Marcin Ławicki.

Dodaj komentarz

Trwa ładowanie komentarzy. Prosimy o cierpliwość
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Nie czuję wątroby
Nie czuję wątroby
2 miesięcy 13 dni temu

Ponoć lubią biegać w smrodzie, zamiast odżywek cała tablica mendelejewa i jazda

wpDiscuz