Prokuratura bada sprawę mobbingu w lubińskiej policji

2585

„Policjanci, którzy nie nakładają wystarczającej ilości mandatów oraz stosują pouczenia są pomijani przy awansach, nie otrzymują premii oraz wszczyna się przeciwko nim bezpodstawne postępowania dyscyplinarne za błahe rzeczy” – to fragment uzasadnienia zawiadomienia do prokuratury ws. mobbingu w lubińskiej policji. Doniesienie złożył aktywista Patryk Tomaszewski, który na Facebooku prowadzi profil opisujący nieprawidłowości w polskiej policji. O sprawie szeroko informują już największe ogólnopolskie media.

Przypomnijmy, że po raz pierwszy na temat mobbingu w lubińskiej komendzie pisaliśmy pod koniec lutego. Według Tomaszewskiego, były szef lubińskiej drogówki Andrzej Barna miał żądać wyników, bo mandaty liczyły się do statystyk. Jeśli było ich za mało – poniżał, dyscyplinował i pomijał w awansach. Mobbing w lubińskiej policji miał trwać od lat.

– Pamiętam moment, kiedy myślałem, że nic nie ma już sensu, zjechałem autem na przeciwległy pas, prosto pod ciężarówkę, chciałem ze sobą skończyć… w ostatniej chwili się rozmyśliłem – opowiada Radiu ZET Mariusz Łukasiewicz, formalnie wciąż naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego w Lubinie.

Policjant od kilku miesięcy przebywa na zwolnieniu lekarskim. Leczy się psychiatrycznie. Zdiagnozowano u niego zaburzenia stresowe pourazowe. Wszystko to w związku z nieustanną presją wywieraną przez zastępcę komendanta KPP w Lubinie. – Policjanci mieli świadomość tego, żeby spełnić jego oczekiwania i nakładali mandaty w przypadkach, gdzie równie dobrze można było stosować pouczenia. Byłem pozbawiony chęci do czegokolwiek – dodaje Mariusz Łukasiewicz.

Dziennikarze Radia ZET dotarli również do innych ofiar mobbingu, którzy podkreślają, że ich przełożony żądał wyników, ponieważ mandaty liczyły się do statystyk. Jeśli ktoś ich nie przynosił, był poniżany dyscyplinowany i pomijany w awansach. To jednak nie wszystko, o co posądzany jest policjant.

– Proponował wyjazdy integracyjne, imprezy policyjne zamknięte. Były jednoznaczne propozycje damsko-męskie. Jak się nie zgodziłam to zaczął mi robić pod górkę, czyli zmieniał grafik z dnia na dzień, wysyłał na patrole piesze. Innych policjantów premiował, mnie nie – opowiada pani Ewelina, jedna z policjantek, które pracowały z byłym szefem lubińskiej drogówki, a obecnie zastępcą komendanta.

Zawiadomienie ws. mobbingu w lubińskiej policji do Prokuratury Rejonowej w Warszawie oraz Prokuratury Krajowej złożył Patryk Tomaszewski, który zawnioskował jednocześnie, aby sprawą zajmowała się inna prokuratura niż lubińska lub legnicka.

Dodajmy, że wewnętrzna kontrola policji w tej sprawie nie wykazała żadnych nieprawidłowości…

Trwa ładowanie komentarzy. Prosimy o cierpliwość