Orszak Trzech Króli przeszedł przez Lubin

13

Orszak Trzech Króli jest już jedną z lubińskich tradycji. Dziś przeszedł przez nasze miasto po raz siódmy, ale organizatorzy zadbali o to, by nikt się nie nudził. Na drodze uczestników pochodu tym razem stanęły zupełnie inne postacie niż w latach poprzednich.

Dziś barwne i radosne korowody przeszły ulicami 751 miejscowości w Polsce oraz 22 za granicą (w 13 państwach). Ich uczestnicy w ten sposób celebrują dzień Objawienia Pańskiego, nazywany świętem Trzech Króli – w tym roku, z okazji 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki do Polski Jana Pawła II, pod hasłem „Odnowi oblicze ziemi”.

Tradycja Orszaków Trzech Króli narodziła się w Polsce w 2008 roku. Lubin przyłączył się do tej inicjatywy siedem lat temu i z roku na rok tutejszy Orszak Trzech Króli się rozrasta. Dziś w pochodzie wzięło udział mnóstwo lubinian, a także mieszkańców okolicznych miejscowości.

Wydarzenie jak zwykle rozpoczęło się mszą świętą w kościele pw. Jana Bosko, po której orszak ruszył wprost do hali widowiskowo-sportowej RCS, by oddać hołd nowonarodzonemu Dzieciątku Jezus.

Na swojej drodze uczestnicy korowodu – podzielonego jak zwykle na trzy części: niebieską, czerwoną i zieloną – spotkali między innymi Adama i Ewę, Abrahama, Mojżesza, do którego doszli przez rozstępujące się morze, króla Dawida, a także Faraona próbującego ich powstrzymać przed pójściem dalej. Wszystkie te biblijne postacie i sceny przez nie odgrywane to nowości.

Nie zabrakło jednak i osób, które towarzyszą orszakowi co roku, czyli aniołów i diabłów. Rozegrały one bitwę o ludzkie dusze. Nikt jednak nie uległ szatańskim pokusom i barwny rozśpiewany korowód bez trudu dotarł przez bramę nieba do betlejemskiej stajenki w hali, gdzie rozpoczęło się wspólne kolędowanie. Tu szejk Baltazar, cesarz Melchior III i król Kacper złożyli dary maleńkiemu Jezusowi. Swe upominki wręczyli mu także przedstawiciele władz miasta, powiatu i gminy wiejskiej.

W tym roku w rolę maleńkiego Jezusa wcielił się siedmiotygodniowy Marcin Józef. Maryję i Józefa odegrali zaś jego rodzice: Ania i Darek z Miroszowic, którzy wcześniej brali udział w orszaku, ale nigdy nie jako „aktorzy”.

Maluch był wyjątkowo grzeczny przez cały całe spotkanie. – A mogło być różnie z takim maleńkim dzieckiem – uśmiecha się mama maluszka, pani Ania. – Spał przez cały czas – przyznaje. Chłopiec przebudził się dopiero, gdy w hali zrobiło się ciszej, bo skończyło się kolędowanie.

Choć na dworze było chłodno, nikogo to nie zniechęciło. W hali na uczestników orszaku czekały ciepła herbata lub kawa oraz pierniczki, którymi częstowali członkowie Stowarzyszenia Seniorów Trzeci Wiek i Domu Dziennego Pobytu Senior. Każdy otrzymał również opłatek, którym podzielono się, składając sobie nawzajem życzenia.

Jak zwykle nie zabrakło też szopki z lubińskiego zoo, oczywiście z żywymi zwierzętami.

Trwa ładowanie komentarzy. Prosimy o cierpliwość