Niezwykłe maszyny na lubińskim rynku

18

Wielbiciele starych aut zjechali dziś do Lubina. Jedni mówią, że kochają je za wygląd, inni, że za jakość, a jeszcze inni, że te maszyny po prostu coś w sobie mają. – Wśród prezentujących dziś swoje samochody jest wielu lubinian, to chyba pokazuje, że taka impreza była potrzeba – uśmiecha się Piotr Sroka z Muzeum Historycznego w Lubinie, opowiadając o I Lubińskim Zlocie Samochodów Zabytkowych.

Wokół ratusza zaparkowało dziś kilkadziesiąt pięknych aut. Są mercedesy, małe i duże fiaty, polonezy, BMW i wiele innych. – Spodziewamy się około 70 samochodów – wyliczają Karol Machi i Piotr Sroka, pasjonaci starej motoryzacji i jednocześnie pracownicy lubińskiego Muzeum Historycznego, które organizuje zlot. – Najwięcej mamy małych fiatów, które są najpopularniejsze wśród zabytkowych aut i jeszcze całkiem niedawno jeździły po polskich ulicach. Dominują klasyki z lat 80. Ale są i perełki, na przykład dwa borgwardy. Są tylko dwie sztuki w Polsce i obie dziś można zobaczyć u nas. Jest też chyba jedyny w naszym kraju egzemplarz lotusa – dodaje Piotr Sroka, wskazując czerwone cacko stojące tuż obok.

Pojazdy, które można dziś obejrzeć przyjechały przede wszystkim z Dolnego Śląska, między innymi z Wrocławia i Legnicy. Ale jest też okaz z Mielna. Sporo również aut z lubińską rejestracją.

– To chyba pokazuje, że taka impreza była w Lubinie potrzebna. Chcemy, by zlot odbył się także w przyszłym roku – mówi Piotr Sroka, który sam jeździ renaultem 4. – Jesteśmy pasjonatami starej motoryzacji – przyznaje, wskazując na stojącego obok Karola Machi.

– Póki co to nasze hobby, ale pomyśleliśmy, że Lubin też powinien mieć taki zlot – dodaje Karol, który właśnie odnawia renaulta 5.

Zarówno Karol, jak i Piotr o autach, które dziś zjechały do naszego rynku, potrafią długo opowiadać, podobnie jak właściciele tych niezwykłych maszyn.

Cadillac eldorado z 1972 roku – auto państwa Kaczyk z Rudnej

– To kolejny amerykan w rodzinie, mamy go od tygodnia – mówi stojąc obok czerwonego cadillaca eldorado z 1972 roku Damian Kaczyk, który wraz z żoną Anią Potocką-Kaczyk i dziećmi Kasią oraz Stasiem, przyjechał na zlot z pobliskiej Rudnej. – Mamy jeszcze lincolna continental z 1977 roku. Jestem miłośnikiem amerykańskiej motoryzacji. Moim pierwszym amerykanem był chrysler. Kocham je za wygląd. Nie ma takich drugich – dodaje.

Żona pana Damiana podziela jego pasję. Cała rodziną jeżdżą na zloty zabytkowych samochodów. Podczas rozmowy szybko okazuje się, że nowy nabytek rodziny to właściwie auto pani Ani.

– Mąż ma białego lincolna, a ja zawsze marzyłam o czerwonym kabriolecie – uśmiecha się.

Pojazd robi spore wrażenie i nie da się przejść obok niego obojętnie. Rodzina wypożycza i lincolna, i cadillaca parom młodym na wesela, stąd dziś oryginalna tablica rejestracyjna z napisem „Just married”.

– W tym aucie jeszcze sporo jest do zrobienia – dodaje pan Damian i zaczyna wyliczać. – Ale można nim jeździć, to szczegóły, które zauważą znawcy – mówi.

Borgwardy Andrzeja Niedzińskiego (z prawej)

Z pewnością za to nie da się nigdzie pojechać dwoma egzemplarzami borgwarda, które stoją nieco dalej. Oba są w trakcie renowacji. Ta niezwykła marka luksusowych niemieckich samochodów istniała do lat 60. (w 2015 r. została reaktywowana, ale wielbiciele aut mówią, że to już nie to – przyp. red.). Jednak 90 procent wyprodukowanych przez nią aut szło na eksport do USA.

– Kiedyś miałem model tego samochodu w skali 1:18. Zainteresowałem się tą marką i od tamtej chwili chciałem mieć taki samochód – opowiada Andrzej Niedziński z Lubina, właściciel obu borgwardów i mercedesa SL 60, który w odróżnieniu od tych dwóch pojazdów jest w pełni sprawny. – Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, być może do końca roku jednym z aut będzie można już jeździć – wskazuje na czerwonego borgwarda isabella coupe z 1958 roku. – Konserwacja pochłania sporo czasu i pieniędzy. Trzeba szukać części w Niemczech. Teraz czekam na chromowane elementy. Siedzenia są u tapicera – tapicerka będzie utrzymana w kolorach biało-czerwonych – mówi, zapewniając, że warto poświęcać czas na te auta. – Mają w sobie to coś. Są ze stali, żadnego plastiku, chromowane elementy, drewno, skórzana tapicerka – uśmiecha się.

Aby posłuchać podobnych opowieści pasjonatów starej motoryzacji i pooglądać niezwykłe auta, wystarczy przyjść dzisiaj na rynek. Zlot potrwa do godziny 17.

Trwa ładowanie komentarzy. Prosimy o cierpliwość