Mieszkańcy Raszówki zablokowali przejazd pociągu

4015

Sobotnie widowisko na stacji kolejowej w Lubinie mieszkańcy obejrzeli w nieco okrojonym wydaniu. Kulminacją wieczoru miał być uroczysty wjazd pierwszego pociągu pasażerskiego Kolei Dolnośląskich z prezydentem oraz zaproszonymi gośćmi na pokładzie. Pociąg nie pojawił się jednak na imprezie z powodu blokady torów zorganizowanej przez mieszkańców Raszówki.

Fot. TVRegionalna.pl

Mieszkańcy wsi przez kilka godzin blokowali przejazd kolejowy, w związku z czym spółka PKP Polskie Linie Kolejowe całkowicie wstrzymała ruch na trasie Legnica-Lubin. W korku, na torach w Raszówce stały więc trzy pociągi towarowe. Pociąg z prezydentem, władzami województwa, samorządowcami i gośćmi w ogóle nie wyjechał z Legnicy.

Wszystko to z powodu sporu o rozkład jazdy Kolei Dolnośląskich na wyremontowanej trasie kolejowej linii nr 289. Pomiędzy Lubinem, a Legnicą znajdują się cztery przystanki – Chróstnik, Gorzelin, Raszówka i Rzeszotary. O tym, że pociąg nie będzie się zatrzymywał na tych stacjach pośrednich, ostatni raz pisaliśmy tutaj.

Finansująca remont trasy firma PKP Polskie Linie Kolejowe zadbała o nowe przystanki. Brak jednak prowadzącej do nich infrastruktury: chodników, dróg asfaltowych czy parkingów, których wybudowanie leżało w rękach władz gminnych. Dlatego w pierwszym harmonogramie nie uwzględniono zatrzymywania się tu pociągów.

W sobotę kilkudziesięciu mieszkańców Raszówki wyszło na tory, głośno domagając się włączenia ich wsi do aktualnego rozkładu jazdy.

Do Raszówki przyjechała policja. Funkcjonariusze wylegitymowali osoby uniemożliwiające przejazd pociągu. – Nikogo nie zbadaliśmy alkomatem ani nie ukaraliśmy mandatem, bo było za dużo ludzi. Po prostu nie byliśmy w stanie. W proteście brało udział około 75 osób. Były także dzieci – informuje aspirant sztabowy Sylwia Serafin, rzecznik prasowy lubińskiej policji. – Policjantom zależało, żeby nikt nie ucierpiał i nie używać siły – dodaje.

Fot. TVRegionalna.pl

Policja na miejscu wylegitymowała dziewięć osób. – Mamy też nagrania. Po przeprowadzeniu postępowania w sprawie, zostaną skierowane wnioski do sądu – mówi Serafin. 

Około godziny 22 do Raszówki przyjechali przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego i Kolei Dolnośląskich. Do protestujących mieszkańców wyszedł Tymoteusz Myrda, członek zarządu województwa dolnośląskiego, który rozmawiał z mieszkańcami i obiecał, że w poniedziałek złoży wniosek o jak najszybsze wpisanie stacji do rozkładu jazdy pociągów.

– Koleje Dolnośląskie są przewoźnikiem, a nie organizatorem połączeń. Koleje Dolnośląskie świadczą usługi, z których państwo chcecie skorzystać. Firma, która jest zarządcą zatwierdzającą rozkłady jazdy, jest PKP PLK – tłumaczył protestującym Myrda.

Tymoteusz Myrda złożył dzisiaj wniosek do prezesa Kolei Dolnośląskich o zatrzymywanie się pociągów (wszystkich par, z wyjątkiem połączeń ekspresowych) na czterech stacji.

Korekty rozkładów przeprowadzane są co kwartał. Oznaczałoby to, że najbliższym możliwym terminem włączenia przystanków jest wrzesień. To wszystko może się jednak zmienić. – PKP PLK ma 40 dni na dokonanie zmian w rozkładach jazdy. Jednak będziemy prosić o jak najszybsze dokonanie zmian. Prezes Kolei Dolnośląskich zapewnił mnie, że jak najszybciej prześle ten wniosek do PKP PLK – informuje Tymoteusz Myrda. – Zdarzenie w Raszówce dobitnie pokazuje władzom nie tylko dolnośląskim, ale i krajowym czy gminnym, jak dużą potrzebą było wprowadzenie kolei. Ludzie chcą korzystać z pociągów, a ofertę należy rozbudowywać – podkreśla.

Trwa ładowanie komentarzy. Prosimy o cierpliwość