Badają i naciągają, także w Lubinie

Bezpłatne badanie, wątpliwa diagnoza i zupełnie szarlatańskie leczenie – to schemat wielu spotkań, na które systematycznie zapraszani są lubinianie. Czy warto uczestniczyć w takich spotkaniach?

Fot. pixabay.com

– Otrzymałam zaproszenie na badania układu krążenia, które odbędą się w jednym z lubińskich barów w przyszłym tygodniu. Wydało mi się podejrzane. Może przydałoby się ostrzec mieszkańców? – alarmuje Czytelniczka.

O ile samo badanie nie budzi zastrzeżeń, o tyle jego wykorzystanie przez komercyjne firmy już tak. Bo skoro badanie i diagnoza są bezpłatne, przedsiębiorcy zarabiają na „leczeniu”. I to tutaj właśnie czai się pułapka, bo pojawia się pokusa, żeby przestraszyć pacjentów-klientów, wmówić im chorobę, której w rzeczywistości nie mają, i na miejscu zaproponować leczenie za pomocą „niezwykłych” wynalazków – pościelą ze srebrem, przenośnym polem magnetyczne, maścią z egzotycznych zwierząt, „medycznymi” fotelami czy lampami. Akcesoria te są może ciekawe, ale raczej nie lecznicze, za to najczęściej bardzo drogie.

– Oczywiście zbadać się można, chociaż nie wiadomo, ile te badania mają wspólnego z medycyną, nie wiadomo, kto interpretuje wyniki i w jaki sposób je przekazuje konsumentom. Sprzedawane podczas takich badań produkty prawdopodobnie nie mają właściwości leczniczych – mówi Wiesława Sulima, powiatowy rzecznik konsumentów. – Jeśli jednak zdecydujemy się na zakup, pamiętajmy, że mamy 14 dni na zwrot produktów. Odstąpić od umowy należy pisemnie, nie warto dzwonić, bo sprzedawcy często grają na czas i wprowadzają w błąd (w załączeniu wzór pisma – dop. red.). Ale, co bardzo ważne, to klient ponosi koszty wysyłki, a często są to przesyłki wartościowe, bardzo duże, paletowe, składające się z kilku paczek, które trzeba ubezpieczyć, opłacić i odesłać do sprzedawcy – ostrzega Sulima.

W przypadku, który opisuje nasza Czytelniczka, chodzi o badanie pulsometrem pod kątem chorób układu krążenia. Organizatorzy powołują się na osobę prof. Krzyminiewskiego, autora metody. Jak on sam komentuje takie praktyki?

– Udostępniam zewnętrznym firmom jedynie licencję na oprogramowanie do badań pod warunkiem, że badania będą robione bezpłatnie. Nie mam natomiast nic wspólnego ze sprzedawanymi podczas takich spotkań produktami. Tego nie popieram i nie firmuję – mówi prof. dr hab. Ryszard Krzyminiewski z Zakładu Fizyki Medycznej Wydziału Fizyki UAM w Poznaniu.

Pulsoksymetr to nakładane na palec niewielkie urządzenie elektroniczne służące do pomiaru tętna (pulsu) i nasycenia krwi tlenem. Dzięki programowi komputerowemu, który powstał w Zakładzie Fizyki Medycznej Wydziału Fizyki UAM, możliwa jest zaawansowana analiza fali tętna. Program ten dostarcza informacji nie tylko o pulsie, wysyceniu tlenem krwi, ale także o stanie układu tętnic i serca monitorowanego pacjenta i może być pomocny w diagnostyce chorób układu krążenia.

Metoda pozwala wykrywać odchylenia od normy w układzie krążenia. Aby jednak ustalić, co dokładnie jest ich przyczyną, konieczna jest dalsza diagnostyka.

– To bardzo dobra metoda badań przesiewowych. Pozwala wychwycić zmiany np. zwężenie miażdżycowe, wady zastawki, aorty, początki Parkinsona. Ale pamiętajmy, że to jak z badaniem ciśnienia: jednorazowy wynik odstający od normy powinien być jedynie przesłanką do dalszych badań. Tak samo z badaniem pulsoksymetrem – w przypadku niepokojących wyników zalecam zgłoszenie się do lekarza rodzinnego i powtórzenie badania – zaznacza profesor.

Wzór odstąpienia od umowy – TUTAJ.

Udostępnij

  • wykop.pl

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Badają i naciągają, także w Lubinie"

Powiadom o
avatar

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
lubinianin
Gość
lubinianin
3 dni 1 godzina temu
Z prostej ciekawości wybrałem się kiedyś na takie badanie, oczywiście pod patronatem jakiegoś tam profesora. Profesor ten, patronując takiemu przedsiewzięciu powinien się pod ziemię ze wstydu zapaść. Oczywiste jest, że firmując takim ”badaniom” winien ponosić konsekwencje, także prawne. Takie ”badanie” to jedna wielka lipa. Ale po kolei :Wchodząc na salę jestem proszony do gościa z komputerem. zakłada mi na palec jakiś spinacz i coś tam parę minut gapi się w komputer. Oczywiscie, wcześniej musiałem mu podać trochę swoich danych. Po kilku minutach zapraszany jestem do innego ”wygadanego” gościa, który wciska przybyłym kit. Na moim pokazie namawiał do foteli z masażem.… Czytaj więcej »
hehehe
Gość
hehehe
8 dni 8 godzin temu

Tam gdzie do Służby Zdrowia wdarła się komercja przestaje obowiązywać przysięga Hipokratesa, czy ktoś zaprzeczy ? 😀

sowa
Gość
sowa
8 dni 10 godzin temu

To nie tylko ostrzec powinno sie ludzi ale tym procederem powinna sie zqajać nasza Policja, I pogonić tych zdzieraczy kasy od ludzi .

Zośka
Gość
Zośka
8 dni 9 godzin temu

Codziennie mam taki telefon,ale mam proste wytłumaczenie ,że badam sie w przychodni,laboratorium lub w szpitalu,a nie w restauracjii,barze,hotelu itp

wpDiscuz